Tutoriale

Kaboszony z suszonych kwiatów. Tutorial

Uff, w końcu udało mi się obrobić wszystkie zdjęcia, a trochę ich będzie w tym wpisie. Cóż, jak się rejestrowało każdy etap pracy to nic dziwnego, że zdjęć dużo. Chciałam zrobić tutorial, ale jedna rzecz wymaga dopracowania. Może ktoś z czytających mi pomoże? 😉

Początek dzisiejszej opowieści ma miejsce na końcu świata… ee znaczy na skraju miasta, gdzie przyszło mi pracować. Okolica bardziej przypomina wioskę niż metropolię, czasem obok drogi stoi jakiś złom ;P. Nie ma też panów szalejących z kosiarkami, przystrzygających trawę i każdą inną roślinkę do poziomu paru centymetrów. Dzięki temu idąc do pracy od paru tygodni mam przegląd wszystkich okolicznych polnych kwiatów, które rosną na poboczu i tworzą kolorową mini-łąkę. A ja oczywiście jak tylko je zobaczyłam stwierdziłam, że idealnie nadawałyby się do biżuterii. Więc idąc lub wracając z pracy zawsze zbierałam po parę kwiatków. Jeśli jakiś był duży, zrywałam same płatki. Część mam też z weekendowej wizyty u teściów. Zasuszyłam je umieszczając pomiędzy dwoma warstwami chusteczek w książce, notesie, kalendarzu (co akurat było pod ręką) i dodatkowo dociążyłam. Właściwie wystarczył jeden dzień i były już gotowe.

Część jak widać się odbarwiła, na przykład maki. Pojawiło się drugie skojarzenie, delikatne płatki kwiatów mój mózg przyrównał do serwetek, których używałam do decoupage’u. Postanowiłam odkopać materiały do tej techniki i wykorzystać je przy tworzeniu kaboszonów.

Od lewej: klej satynowy, dwie farby akrylowe i matowy werniks. Proszę nie zwracać uwagi na rozgardiasz w tle 😛

Użyłam też pędzla gąbkowego, nożyczek, pęsety do przenoszenia kwiatów, miękkiego pędzelka do makijażu i kleju uniwersalnego UHU do przyklejenia akrylowych kaboszonów. Później okazało się, że są potrzebne jeszcze klamerki do bielizny.

Zaczęłam od zaplanowania jak kaboszony mają wyglądać. Płatki maków wykorzystałam jako tło, żeby nie były wszystkie białe. Pomalowałam też kartkę farbami przy pomocy pędzla gąbkowego, żeby uzyskać dwa kolejne kolory tła.

Kiedy farba wyschła (odczekałam pół dnia) pędzelkiem do makijażu nanosiłam cienką warstwę kleju satynowego i od razu nanosiłam na niego kwiatki. Przy płatkach maków czekałam aż klej dobrze wyschnie i dopiero potem przykleiłam żółte kwiatki. Na wierzch nałożyłam kolejną warstwę kleju. Po kolejnych kilku godzinach pokryłam wszystko werniksem. Myślę, że to zabezpieczenie nie było konieczne, ale dodatkowo wyrównało powierzchnię. Poza tym miałam obawę czy mój klej uniwersalny nie zareaguje z roślinami albo farbą.

Na tym etapie zaczęły się trudności. Początkowo dawałam kroplę kleju UHU na kaboszon i przyklejałam w odpowiednie miejsce na kartce. Okazało się, że w zagięciach, pomiędzy płatkami czy pręcikami ukryło się POWIETRZE! Nieważne jak mocno dociskałam, te okropne, perfidne bąbelki ciągle się pojawiały. Zmieniłam w końcu sposób i wycinałam fragment kartki, dawałam kroplę kleju na kwiatek, po czym dociskałam kaboszon palcami jednocześnie od góry i od dołu (i uważałam żeby ich sobie przy okazji nie skleić :P). Na spodzie kaboszonu w efekcie pojawiły się wypukłości tam, gdzie były grubsze elementy rośliny. Wychodziło lepiej, ale mimo wszystko trochę powietrza się wkradło. Jakby ktoś miał pomysł jak to zrobić, żeby wcale nie było bąbelków, chętnie się dowiem ;). Kaboszony zabezpieczyłam klamerkami do bielizny aż do całkowitego wyschnięcia kleju.

A tutaj można podziwiać efekt mojej pracy (po wycięciu nadmiaru papieru) 🙂

Stokrotki to moje faworytki. Coś czuję, że niedługo powstaną z nich kolczyki 😀

Jak się podobało? Mam nadzieję, że dobrze wyjaśniłam w jaki sposób wykonałam kaboszony. Pierwszy raz napisałam tutorial i jestem ciekawa Waszych opinii. Do zobaczenia 🙂

  • Pingback: Jak okleić pudło papierem ozdobnym? – Karikori()

  • Dziękuję wszystkim za pozytywne komentarze 🙂 Motywują do dalszego pisania. Jeśli będzie coś nie tak dajcie znać, będę wiedziała co poprawić. Możliwe, że w przyszłości pojawi się kolejny tutorial 😉

  • Super! Już myślę, żeby wpleść takie w sutaszowe wisiorki 🙂

  • Dobrze przygotowany tutorial 🙂

  • Szkatułka Ami

    bardzo ciekawe !

  • Kasia Suchecka

    Bardzo zgrabnie napisany tutorial 🙂 Ja swoje kaboszony robię klejem hasulith, rzadko kiedy mam bąbelki powietrza. Warto też przed ostatecznym przyklejeniem kaboszonu przetrzeć jego spód, żeby żadne kłaczki i zabrudzenia się nie pojawiły 😉 Może to też będzie sposób na powietrze? 😉

    • Dziękuję 🙂 Właśnie ostatnio stwierdziłam, że trzeba zagłębić się w temat klejów. I mieć ich kilka do różnych zadań. Sprawdzę też hasulith 😉

      • Kasia Suchecka

        Ja używam tylko dwóch klejów – hasulith do robienia kaboszonów jak i naklejania ich na podkład do haftowania (jeśli kaboszon dodatkowo obszywam koralikami 😉 ) i do podklejania np ekoskórki do broszki, żeby obszyć oraz Poxipol – przede wszystkim, do wklejania sznurów w końcówki i do wszelkich elementów metalowych. Jeszcze nigdy mnie nie zawiódł 🙂

      • O, nie pomyślałam o Poxipolu. Dziękuję za porady 🙂

      • Poxipol jest dobry do wklejania sznurków i wszędzie tam, gdzie go nie widać. Niestety po dłuższym czasie żółknie

  • Mnie się bardzo podoba twój tutorial jest wyrazisty i czytelny , jak przeszkadza Ci ilość zdjęć łącz je w pary 🙂
    Aby nie było bąbelków pod klamerki dodaj kawałek sztywnej tektury powinno pomóc ,
    A i pomysł genialny będę wpadać i oglądać kolejne 🙂

    Pozdrowionka !

    • Cieszy mnie, że tutorial Ci się podoba 🙂 Ilość zdjęć mi nie przeszkadza, tylko dłużej muszę siedzieć nad ich obróbką. Sposób z tekturką wyprobuję, mam jeszcze trochę suszonych kwiatków. Dziękuję za podpowiedź 🙂