Metaliczna bransoletka peyote

Dziś chciałabym Wam pokazać jedną z moich pierwszych bransoletek wykonaną ściegiem peyote parzystym.

Ścieg ten jest jednym z podstawowych i żeby go poznać wystarczy wpisać jego nazwę w wyszukiwarkę. Niestety nie pamiętam z jakiej dokładnie strony się go nauczyłam… Było to dość dawno temu i nie myślałam wtedy o zakładaniu bloga. Obiecuję się poprawić i zawsze podawać źródła, z których korzystam. Najbardziej lubię w nim to, że z wyjątkiem brzegu pracy w ogóle nie widać nitki, a trzymając bransoletkę w palcach ma się wrażenie jakby była z materiału.

Do wykonania tej bransoletki użyłam koralików TOHO 8/0 z metaliczną powłoką, przez co bransoletka po założeniu cudownie się błyszczy, zwłaszcza na słońcu. Zdjęcia nie oddają w pełni tego efektu. Zapięcie zrobiłam z półfabrykatów metalowych w kolorze złota, który miejscami już się przetarł od częstego noszenia. No, ale do nauki nie ma sensu używać drogich elementów ;). Zresztą dziś widzę kilka niedociągnięć…

Wzór wymyśliłam sama, jest dość prosty, urozmaiciłam go wkomponowując w złote tło koraliki w kolorze brązu. Mimo wszystko wymagał dużego skupienia podczas wyplatania. Sama sobie utrudniłam pracę rozrysowując wzór długopisem w zeszycie, używając różnych sposobów zakreskowania kratek dla odróżnienia poszczególnych kolorów. Trochę potrwało zanim byłam w stanie automatycznie stwierdzić jaki koralik mam aktualnie nawlec na nitkę. Jednak warto przy planowaniu użyć programu graficznego albo przynajmniej zaopatrzyć się w kredki :P.

Bransoletka ma dość mały obwód, ponieważ wykonałam ją na mój chudy nadgarstek i chciałam, żeby ściśle do niego przylegała.

Na koniec dodam, że miałam małe wyzwanie przy wykonywaniu zdjęć, chociaż nie jestem całkiem zielona jeśli chodzi o fotografię. Musiałam wygrzebać dawno nieużywany statyw, bo najdrobniejsze drgnięcie ręki skutkowało brakiem ostrości. Pomogły mi też porady, jakie znalazłam na blogu Made by Gigi, link tutaj.