Biżuteria, Bransoletki, Kolczyki i klipsy

Blue Summer. Kolczyki i bransoletka

Witajcie w ten chłodny październikowy dzień. Wrzesień minął nie wiadomo kiedy, a wraz z nim letnia pogoda i miejsca w tramwaju (studenci wrócili). Jeszcze niedawno marzyłam o chłodnym wiaterku, teraz chciałabym, by choć na chwilę przestał dąć. Cóż, nie pozostaje nic innego jak wyciągnąć z szafy cieplejsze ciuchy i cieszyć się kolorami jesiennych liści 🙂

Dzisiejszy wpis jest mocno spóźniony, ponieważ zwykle prezentuję najnowszy twór zaraz po jego skończeniu. W tym przypadku było inaczej: kolczyki i bransoletka powstały mniej więcej w tym samym czasie co wisior Cubare, jednak na publikację musiały trochę poczekać. Mea culpa, myślałam, że napiszę ten wpis w przerwie tworzenia pracy na konkurs kalendarzowy Royal Stone (która niedługo też się tu pojawi 😉 ), ale bałam się, że nie zdążę jej zgłosić i wszystko inne poszło w kąt.

Wzór kolczyków niektórym z Was pewnie będzie znany. Kiedy tylko zobaczyłam je na okładce Beading Polska 4/2018 wiedziałam, że wykonam własną wersję. Od dłuższego czasu brakowało mi czegoś, co mogłabym założyć do niebieskich bluzek, dlatego wybór padł na chłodną kolorystykę. Kolczyki szyło się bardzo przyjemnie i szybko. Dawno nie wykonywałam pracy, którą mogłam skończyć w ten sam dzień w którym zaczęłam. Było to miłą odskocznią od robótek zajmujących (przy pracy na etacie) tydzień, a nawet dwa.

Pierwszy raz pracowałam z koralikami Les perles par Puca. Widziałam wcześniej prace z ich udziałem, miałam ochotę je wypróbować, ale ciągle odkładałam to na później. Pomyślałam, że wykonanie biżuterii na podstawie tutorialu jest dobrym sposobem, żeby zacząć. Mam już zakupione inne kształty oraz kolory, następnym razem spróbuję stworzyć coś własnego 😉

Gdy tylko zrobiłam kolczyki tak mi się spodobały, że przez wiele dni nic innego nie wkładałam. Zdobyły parę komplementów w pracy, a jedna z koleżanek podsunęła mi pomysł na bransoletkę do kompletu. Akurat zostało jeszcze parę koralików Arcos, idealnie do wykonania centralnego elementu. Paski wymyśliłam sama, jak to często u mnie bywa idąc na żywioł i prując dopóki efekt nie będzie zadowalający.

Starałam się, żeby bransoletka miała uniwersalny rozmiar, dlatego dodałam przedłużkę. Skutek jest taki, że na moją rękę jest trochę za duża, nawet jeśli zaczepi się ją na pierwsze oczko. Właściwie mogłabym nosić ją na dłoni… i tak się dzieje, ponieważ po chwili noszenia zsuwa mi się aż do nasady kciuka.

Pora już kończyć, wracać do pracy, rano w drodze musiałam zmierzyć się z niezłą wichurą. Dobrze, że słońce przebija się przez chmury, może z powrotem nie będzie tak źle. Trzymajcie się (mimo wszystko) ciepło i do następnego wpisu 🙂