Szydełko, Ubrania i akcesoria

Chusta virus

Już. Jest. Gotowa. Chusta virus, o której ciągle wspominam i której postępy mogliście oglądać w moich social mediach. Zaczęłam ją na początku roku, a skończyłam w ostatnim tygodniu marca. Czyli dziergałam ją równe trzy miesiące. Można to uznać za postęp, ponieważ pierwsza szydełkowa chusta zajęła mi około pół roku. Gdy rozpoczynałam pracę nad obecną nie miałam pojęcia, że nazwa wzoru będzie mogła niezbyt dobrze się kojarzyć. Jestem introwertykiem, ale nawet mnie ciągłe siedzenie w domu (poza pracą, do której mam 5 min. piechotą) i brak bezpośredniego kontaktu z rodziną (zwłaszcza w czasie świąt) zaczyna już doskwierać.

Przyznam, że w styczniu dopadł mnie wirus, na szczęście taki bez korony i szybko się z nim uporałam. Złapałam za to kolejnego, rękodzielniczego. Po kilkunastu rządkach już wiedziałam dlaczego chusta nazywa się virus i jest chyba najpopularniejszym wzorem na świecie 😉

Uczyłam się z filmiku dostępnego na blogu Pasartu – link. Ania z crochet.pl dokładnie wszystko tłumaczy i pokazuje. Opis poprzedzający filmik idealnie odzwierciedla moje odczucia podczas pracy:

Na pierwszy rzut oka może i wygląda skomplikowanie, ale sama przekonasz się, że wprawa przychodzi bardzo szybko – wystarczy trochę powtórzeń, by szydełko zaczęło śmigać za Ciebie :).

Faktycznie szydełko śmigało samo, tworzenie tej chusty było przyjemnie relaksujące. Do jej zrobienia użyłam włóczki Scheepjes Whirl nr 754 oraz szydełka 4 mm. Kolory przechodzą od coraz jaśniejszych szarości do morskich zieleni. Często ubieram się w podobne barwy, więc chusta ma szansę stać się dodatkiem do wielu stylizacji.

Pod koniec pracy został spory odcinek włóczki. Zbyt krótki, żeby wydziergać kolejny rząd rozetek, ale szkoda było ucinać tak duży fragment ostatniego koloru. Wykorzystałam go na wykończenie według własnego pomysłu. Chusta na brzegu lekko faluje, co jest efektem niezamierzonym, ale myślę, że ma to swój urok.

Wyjście w plener z przyczyn oczywistych nie było możliwe, a bardzo chciałam Wam pokazać jak chusta wygląda „na człowieku”. Zdjęcia zostały zrobione w warunkach domowych i tu należą się podziękowania dla mojego Męża, który staje się coraz lepszy w roli fotografa 😉 Chusta po zblokowaniu i rozłożeniu jest szeroka na 155 cm., środkowa część ma długość 70 cm. plus 5 cm. chwosta.

Nie opublikowałam wpisu w okolicach Wielkanocy i z tego powodu nie zamieściłam życzeń na blogu… i szczerze mówiąc nie miałam wtedy do tego głowy. Po raz pierwszy nie pojechaliśmy do rodziców i przygotowywałam wszystko sama. Starałam się mimo odmiennej sytuacji stworzyć w domu świąteczny nastrój. Poczułam go w Wielką Sobotę podczas naturalnego barwienia pisanek kurkumą, łupinami cebuli i czerwoną kapustą (która jest fioletowa, a barwi na niebiesko…). Nawet łączenie kolorów się udało i powstała całkiem różnorodna gromadka. Aż szkoda było rozłupywać jajka 😉

Mam nadzieję, że Wy również radośnie spędziliście Wielkanoc. Przede wszystkim dużo zdrowia i do następnego wpisu! 🙂