Biżuteria, Naszyjniki i wisiory, Z życia rękodzielnika

Cubare. Wisior z jaspisem cesarskim.

Dawno dawno temu zapytałam na facebooku z którym z kilku pokazanych kaboszonów wykonać wisior. Dziewczyny wybrały najbardziej wyróżniający się kamień- różowy jaspis cesarski w kształcie trapezu. Kiedy tylko przystąpiłam do pracy napotkałam na problemy. Bardziej kwadratowy niż okrągły kształt kaboszonu wymagał starannego zaplanowania oprawy. Brakowało mi odpowiednich kolorów koralików, a te, które dokupiłam też jakoś nie pasowały do kamienia… Nie byłam wtedy szczęśliwą posiadaczką filcu technicznego, więc cała praca dosłownie się rozjechała. W obliczu tej małej porażki sprułam wszystko, a jaspis przeleżał jakieś pół roku zanim mogłam ze spokojem i lepiej przygotowana do niego powrócić.

W międzyczasie sklep Kadoro poszerzył ofertę o nowe koraliki Toho Pernament Finish i wśród nich w końcu znalazłam odpowiednie odcienie różu. Dodałam do nich odrobinę beżu nawiązując do jasnych żyłek widocznych na powierzchni kamienia.

Otoczenie jest w stonowanych fioletach, żeby nie odwracać uwagi od kamienia. Po raz pierwszy użyłam koralików Tila w hafcie (skoro kaboszon kwadratowy, to oprawa też może taka być 😉 ), po bokach dodałam 3 mm Firepolish. Między większymi koralikami znajdują się łuki z drobnych Toho, które nadają pracy nieco trójwymiarowości 🙂 Na grubym filcu wszystkie elementy trzymają się jak należy.

Jako nośnik służy jedwabny sznurek Habotai, na którego końcach zamontowałam masywne złote zapięcie toggle.

Tył podszyłam oczywiście różową ekoskórką. Coraz lepiej mi wychodzi robienie równych szwów. Do wisiora dołączyłam krawatkę z tych samych koralików, którymi obszyty jest kamień.

A tak prezentuje się całość:

Na koniec chciałabym zaprosić Was do obserwowania mojego instagrama: https://www.instagram.com/_karikori_/ W sobotę rzucam wszystko i ruszam z Mężem w Bieszczady. Spodziewajcie się zdjęć i relacji z górskich wycieczek 🙂 Po powrocie zbiorę najlepsze foty i wrzucę na facebooka. Przyroda, a zwłaszcza piękne krajobrazy są dla mnie niezwykle inspirujące, więc chcę podzielić się nimi z innymi. Może ktoś także poczuje napływ twórczej weny?

Do następnego wpisu! 🙂