Kolczyki i klipsy

Kolczyki z chwostami

Witam 🙂 Przestawiam moją drugą pracę wykonaną w technice haftu koralikowego. Pierwszą można zobaczyć tutaj. Wyszło bardziej na bogato niż myślałam. Chyba po prostu tak mam, że kiedy coś robię, często podejmuję spontaniczne decyzje. Dlatego nigdy do końca nie wiem jaki ostateczny kształt przyjmie moja praca ;). Chwosty były w planie od samego początku. Są bardzo modne i chciałam mieć biżuterię z nimi. Ale tych kolczyków raczej nie będę nosiła na co dzień. Pasują bardziej do eleganckiej, czarnej sukienki.

Jako kamienie do oprawy wybrałam kaboszony z nocy kairu. Od dzieciństwa uwielbiam patrzeć w rozgwieżdżone niebo. Miałam nawet kiedyś mapę gwiazdozbiorów i mały teleskop. Toteż gdy zobaczyłam kamień wyglądający jak nocne niebo od razu się nim zachwyciłam. Niedawno odkryłam, że wytwarzany jest sztucznie, a sposób jego produkcji odkryto w XVII w. w Wenecji. Lubię naturalne materiały i fakt ten nieco mnie zasmucił. Trudno, noc kairu zawsze będzie miała dla mnie pewien nieodparty urok.

Jak widać przygotowane są trzy kamienie, bo do kompletu miał być jeszcze wisior. Niestety ostatnio mam coraz mniej czasu i nie zdążyłam go dokończyć, a już zbliżała się pora na publikację nowego wpisu. Pokażę go przy okazji następnego, będzie bardziej rozbudowany niż kolczyki 😉

Wykorzystałam głównie koraliki Toho, jak zwykle w różnych rozmiarach. Dobrałam kolory tak, żeby podkreślały drobne niebieskie, białe i fioletowe refleksy we wnętrzu kaboszonów. Koraliki w rozmiarze 15/0 w kolorze Crystal (czyli bezbarwne) należą do moich ulubionych :). Pasują do wszystkiego i idealnie nadają się do wykończeń. Samo szycie szło mi o wiele łatwiej niż za pierwszym razem. Zmieniłam trochę technikę haftowania, pod swój styl robótkowania. Nowy sposób bardziej mi odpowiada. Jest mi też łatwiej umiejscowić koraliki tam, gdzie chcę.

W pewnym momencie okazało się, że nie mam czym podszyć tyłu. Szukałam miejsca, gdzie mogłabym kupić czarną skórkę lub ekoskórkę, ale żadnego nie znalazłam. Był straszny upał, więc bieganie po mieście równało się próbie samobójczej. Ostatecznie kupiłam w sklepie z tkaninami materiał imitujący skórę. Ma delikatne tłoczenia, ale przy tak małych kawałkach jak do kolczyków prawie ich nie widać. Jest cieniuteńki i martwię się jak długo wytrzyma…

Podczas wykańczania dodałam małe pikotki z dwóch koralików Toho 10/0 i jednego 15/0. Pod wpływem impulsu siegnęłam także po niedawno kupione srebrne Dragon Scale i dodałam je w dolnej części. Sposób umocowania chwostów i bigli wymyśliłam w biegu 😉

Ostatnio spodobało mi się kadrowanie zdjęć do kwadratu. Myślę, że duży wpływ miało na to korzystanie z Instagrama ;). Co myślicie o takich fotkach?

Jeszcze zbliżenie na główną część kolczyka:

Życzę wszystkim udanej i kreatywnej drugiej połowy wakacji :). Do następnego wpisu!

  • Pingback: Koraliki Triangle i Rulla – Karikori()

  • Kasia Suchecka

    Ślicznie się prezentują, a dragonscale to doskonały dodatek 🙂

    • Dziękuję 🙂 Nie spodziewałam się, że tak szybko ich użyję

  • Daria Żyła Wypych

    świetne kolczyki 🙂 podziwiam cierpliwość do koralików..

    • O tak, cierpliwość się przydaje 😉 Zwłaszcza gdy trzeba pruć i zaczynać od nowa…
      Dziękuję za wizytę 🙂