Biżuteria, Naszyjniki i wisiory

Księżniczka. Wisior z Lapis Lazuli

Trochę po czasie chciałabym Wam dziś pokazać wisiorek, który wykonałam na konkurs Kamień Miesiąca organizowany przez Skarby Natury. Zdjęcie konkursowe wysłałam po południu 28 lutego, czyli w ostatniej niemal chwili 😉 Album z pracami opublikowano 5 marca na Facebooku. Dziś ukazały się wyniki, więc mogę już powiedzieć, że nie dostał się na podium. Jednak nie tylko o zwycięstwo tu chodzi, ale też o dobrą zabawę 🙂 Udział w konkursie sprawił, że użyłam kamienia, którego do tej pory nie wykorzystywałam. Co w sumie jest dziwne, ponieważ od zawsze podziwiałam jego intensywny niebieski kolor…

Można powiedzieć, że wygrałam, ale wyścig z czasem 😉 Koncepcję już miałam, zamówiłam kamień w kształcie łezki. Drugi wykopałam z zasobów, nawet nie wiedziałam, że go mam… Czekałam na przesyłkę, zaczęłam już się niecierpliwić i wtedy przyszła wiadomość, że paczuszka wróciła z powrotem do sklepu! W nieogarnięciu swoim nie dopisałam numeru mieszkania w adresie… Odebrałam kamień niecały tydzień przed terminem. To całkiem sporo czasu, jednak miałam wtedy gorący okres w pracy, a weekend prawie cały zajęty. Ostatnie dwa dni szyłam w każdej wolnej chwili, do późna, zostawiłam Mężowi gotowanie obiadu, byleby tylko zdążyć. Udało się, pomimo kilku trudności 🙂

Kamienie obszyłam koralikami Toho i Firepolisch w niezbyt intensywnych, metalicznych odcieniach. Nie chciałam, żeby odwracały uwagę od lapisów. Dwie części wykonałam oddzielnie, po czym połączyłam je siateczką z koralików, a na dole umieściłam trzy kropelki Teardrops.

Trudno było wymyślić nazwę, początkowo chciałam użyć dwóch słów, ale nie mogłam znaleźć odpowiedniego połączenia. Zostało więc po prostu na Księżniczce. Takie skojarzenie mam z kształtem wisiorka i oprawą kamieni, dworsko i jednocześnie delikatnie 😉

Przy zdjęciach zrobionych w trakcie pracy widać jaką różnicę robi zmiana oświetlenia.

Kamieniem marca został hematyt. Jeszcze nie wiem, czy zgłoszę swoją pracę. Na razie kompletnie nie mam pomysłu, a bez weny nie jestem w stanie pracować. Chciałabym też przygotować tutorial na oplecenie kryształka rivoli z poprzedniego wpisu, a to może pożreć sporo czasu…

Spędzamy weekend u moich rodziców, tuż przy sosnowym lesie. Uwielbiam po nim spacerować. Zapach jest niesamowity, zwłaszcza po deszczu, czuć zbliżającą się wiosnę 🙂 Nie mogę się doczekać pierwszych kwiatów, a Wy? Do następnego wpisu! 🙂