Biżuteria, Bransoletki

Kwiat Paproci. Bransoletka

„Od wieków wiecznych wszystkim wiadomo, a szczególniej starym babusiom, które o tem szeroko a dużo opowiadają wieczorem przy kominie, gdy się na nim drewka jasno palą i wesoło potrzaskują, że nocą św. Jana, która najkrótszą jest w całym roku, kwitnie paproć, a kto jej kwiatuszek znajdzie, urwie i schowa, ten wielkie na ziemi szczęście mieć będzie.

Bieda zaś cała z tego, że noc ta jest tylko jedna w roku a taka niezmiernie krótka, i paproć w każdym lesie tylko jedna zakwita, a to w takim zakątku, tak ukryta, że nadzwyczajnego trzeba szczęścia aby na nią trafić.”

Pozwoliłam sobie zacząć fragmentem opowiadania Kraszewskiego  ponieważ idealnie pasuje do dzisiejszej bransoletki 🙂 Bardzo chciałam wykonać pracę z agatem na konkurs Kamień Miesiąca, ale kompletnie nie miałam pomysłu. Okazało się, że inspiracja była tuż obok: paprotka, która stoi na moim biurku. Od razu przypomniałam sobie legendę o jej kwiecie…

Pomyślałam, że tak trudny do odnalezienia okaz flory z pewnością jest niepozorny i nie rzuca się w oczy. Kwiat jest właściwie kwiatostanem złożonym z drobnych kwiatków ukrytych pomiędzy szklanymi liśćmi. Otaczają zielonkawy środek, którym został obszyty koralikami Toho piękny agat mszysty.

Nośnikiem bransoletki zostały pierzaste liście paproci wykonane ściegiem spiral twisted herringbone najpierw na cztery koraliki potem na dwa. Boczne listki robiłam na wyczucie i przyznam, że musiałam się nieźle nagimnastykować, żeby obie części wyglądały w miarę tak samo. Zabrały mi mnóstwo czasu, ale jestem zadowolona z efektu 🙂

Zamieszczam zdjęcie na ręce na dowód, że bransoletkę da się nosić 😉 Dodałam do niej zawieszkę, zapięcie i przedłużkę, wszystko ze złotej stali chirurgicznej.

Nie mogło też zabraknąć zdjęcia w paprotce, która stała się przyczyną wykonania tej bransoletki. Kwiat ukrył się u nasady liści, więc jeszcze trudniej byłoby go znaleźć.

Oj, nazbierało mi się sporo zaległości, zarówno blogowych jak i internetowych, nie wspomnę o rękodzielniczych… Wszystko przez brak weny, problemy ze zdrowiem i inne zobowiązania, przez które nie miałam czasu ani na handmade ani na siedzenie przed komputerem. Też tak macie, że jak jest dużo do nadrobienia, to nie wiecie od czego zacząć?

Po raz kolejny dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze 🙂 Do następnego wpisu!