Amigurumi, Szydełko, Z życia rękodzielnika

Miś dla chrześniaka. Amigurumi

Przychodzę nadrobić blogowe zaległości… Ostatnio cierpię na większy niedoczas niż zwykle. Z jednej strony w końcu staliśmy się z Mężem właścicielami własnego M. Przez kilka dni pakowałam wszystko w kartony i worki, a potem rozpakowywałam, co było o wiele przyjemniejsze, bo od razu planowałam jak się urządzimy. Dziś zostanie przewiezione biurko, bez którego nie mam gdzie pochować przydasi. Nocami słyszę ich stęsknione głosy z zamkniętych pudeł… Dawno nic nie tworzyłam i przez to pogorszył mi się nastrój. Nie mogę rozładować psychicznego napięcia przy rękodziele. W przeddzień przeprowadzki otrzymaliśmy smutną wiadomość, że po długiej chorobie zmarł mój Teść. Niby wiedziałam, że jego odejście się zbliża, ale i tak byłam zaskoczona. Nawet nie pomyślałam o blogu tyle się działo…

Miś, którego widzicie zrobiłam pod koniec lutego jako prezent dla mojego chrześniaka z okazji pierwszych urodzin. Mamie bardzo się spodobały maskotki z Dolphina (żyrafka oraz wilk) i stwierdziła, że Jaś też musi taką dostać. Nie miałam zamiaru podarować mu niczego innego, więc z chęcią przyjęłam propozycję ;).

Zauważyłam, że aparaty mają straszny problem z uchwyceniem fioletu…

Miś jest bezimienny i pozostanie taki jeszcze jakiś czas. Komisja rodzinna zgodnie stwierdziła, że to właściciel powinien nadać mu imię. Musimy trochę poczekać aż młody nauczy się mówić 😉

Zaczęłam od głowy i ta słodycz skutecznie odwracała uwagę od dalszej pracy

Nauczona doświadczeniem wybrałam wzór przeznaczony dla włóczki Dolphin Baby. Jest on darmowy, możecie go pobrać tutaj. Dzięki temu oszczędziłam sobie wprowadzania zmian, żeby schemat dobrze wyglądał także na grubszej włóczce. Kolory oczywiście musiałam dać swoje. Sięgnęłam po ukochany fiolet i wykorzystałam końcówkę szarego motka, który został mi po poprzednich maskotkach. Stwierdziłam też, że wstążka może być niebezpieczna dla malucha i zamiast niej wydziergałam misiowi stylowy szalik 😉

Młody dostał tyle prezentów, że miś nie przykuł jego większej uwagi… Ale kojarzył gdzie ma uszy, oczy i nos. Potem dowiedziałam się, że Jaś nieszczególnie interesuje się pluszakami. Mam nadzieję, że z czasem się to zmieni i miś stanie się jego ulubioną maskotką 🙂

Przed zszywaniem. Brzuszek jeszcze nie wypchany

Zapomniałam się pochwalić, że znalazłam nową pracę. Mogłam ją rozpocząć od razu po przenosinach, co uważam za duże szczęście. Miałam trochę stresów przed pierwszym dniem, niepotrzebnie, bo całkiem dobrze sobie radziłam pomimo kilkumiesięcznej przerwy. Odzwyczaiłam się się od wczesnego wstawania i to jest teraz największa trudność…

Trzymajcie się i do następnego wpisu! 🙂