Biżuteria, Bransoletki, Kolczyki i klipsy

Niebiesko mi.

Zdawało by się, że chłodna aura, szybciej zapadający zmrok i długie, jesienne wieczory sprzyjają rękodziełu. Kanapa, ciepły kocyk, kubek ulubionej herbaty i igła, sznureczki lub szydełko w ręku. Jak na złość pojawiło się mnóstwo innych rzeczy do zrobienia (głownie tych przetworowych) i spokojne siedzenie kilka godzin nad robótką pozostało w sferze marzeń. Czasami uda mi się usiąść pod koniec dnia do dziergania, ale to dosłownie na chwilę.

Mam słabość do morskich odcieni, błękitów i innych niebieskości, co chyba już powtarzałam nie raz. Ilekroć obiecuję sobie, że będę częściej sięgała po cieplejsze kolory, niebieski i tak zwycięża. Nie żebym jakoś specjalnie walczyła… To było nie do uniknięcia, że do pierwszego makramowego kompletu, który robiłam dla siebie wybrałam sznurek o intensywnej, błękitnej barwie.

Tutorial na bransoletkę znalazłam na Youtube, o tutaj. Jeśli macie czas, możecie sprawdzić cały kanał Macrame School, jest po prostu kopalnią makramowych wzorów, nie tylko biżuteryjnych. (Przyznam, że gdy tam weszłam, żeby skopiować link od razu wypatrzyłam cztery, które chciałabym wypróbować…). Nie podobał mi się proponowany tam sposób zapięcia, więc wykonałam je po swojemu, przez co musiałam chwilę pokombinować jak zacząć.

Do kompletu zrobiłam kolczyki z pojedynczych sekwencji bransoletki. Szybko stały się jednymi z ulubionych. Nie przepadam za ciężkimi kolczykami, a te ze sznurków są bardzo lekkie, nawet nie czuję, że mam coś w uszach.

Niedawno zamówiłam więcej kolorów sznurków do tych kilku, które kupiłam na próbę. Zrobiłam dla nich wyjątek, bo nie spodziewałam się, że makrama tak mnie wciągnie.

Dlaczego wyjątek? Ponieważ od kilku miesięcy udaje mi się wytrwać w postanowieniu nie kupowania niczego dopóki nie zrealizuję poprzednich pomysłów. Rękodzielnicze „przydasie” potrafią skutecznie uszczuplić budżet, na dodatek coraz większa ich ilość zaczynała utrudniać utrzymanie porządku w moim kąciku. A przecież większość z nich kupiłam mając w głowie plan co z nich zrobić…

Trzymajcie się i do następnego wpisu! 🙂