Biżuteria, Bransoletki

Pierwsze makramy

Może pamiętacie jak w którymś z poprzednich postów pisałam, że węzełki to dla mnie czarna magia? Okazało się, że bardzo się myliłam, potrzebowałam tylko, żeby ktoś mi je wytłumaczył „jak krowie na rowie”. Tak się też stało na jednym z wrocławskich Spotkań Craftowych, gdzie nauczyłam się podstaw makramy. Naukę kontynuowałam w domu z pomocą Youtube’a (wzorów tam tyle, że nie wiadomo który wybrać, na Pinteresta boję się wchodzić… )

Do ćwiczeń wybrałam bardzo prosty wzór i nylonowe sznurki grubości 1 mm. Pomiędzy nie wplotłam koraliki Toho 8/0. Gdy osiągnęłam odpowiednią długość zostały całkiem długie końcówki. Szkoda mi było je ucinać, ponieważ wiedziałam, że najprawdopodobniej ostatecznie wylądują w koszu na śmieci.

Zaplatałam więc dalej i tak powstała pierwsza makramowa bransoletka. Można nią podwójnie owinąć nadgarstek, albo użyć jej jako choker 😉

Druga bransoletka jest już bardziej skomplikowana. Użyłam do niej nici S-lon grubości 0,5 mm. Zwęziłam wzór, żeby dobrze komponował się ze stalowym łącznikiem z kryształkiem, poza tym było mniej dodawania i zakańczania nitek.

Muszę jeszcze poćwiczyć przypalanie sznurków, miejscami widać czarne kropki. Mimo drobnych defektów jestem szalenie z tej bransoletki zadowolona, pięknie się komponuje z letnimi stylizacjami. Zdążyła już wywołać zachwyty wśród rodziny i koleżanek z pracy 🙂

Obie prace zakończyłam podobnie, łańcuszkiem przedłużką z zawieszką (gdybym kiedyś dała bransoletki komuś o szerszym nadgarstku niż mój) i zapięciem na karabińczyk. W pierwszej wkleiłam końcówki w tulejki, na końcach drugiej zrobiłam makramowe pętelki, w których umieściłam ogniwka sprężynki. Wszystkie elementy są wykonane ze stali chirurgicznej.

Na koniec zamieszczę linki do filmików z których korzystałam:

Pierwszy

Drugi

U Was też tak gorąco? Przez upały nie mam na nic chęci, a kilka zaczętych robótek czeka… Trzymajcie się i do następnego wpisu 🙂