Akcesoria domowe, Szydełko

Puffiasta poducha.

Wyobraźcie sobie okropny skwar… nie to akurat w całym kraju jest rzeczywistością. Ale wyobraźcie sobie, że siedzicie w nagrzanym mieszkaniu i właśnie na kolanach łączycie ze sobą dwie szydełkowe części zrobione z włóczki z dodatkiem wełny alpaki. Oczywiście jesteście zgrzani jeszcze bardziej… Taką atrakcję zafundowałam sobie ostatnio, ale miałam dobry powód. Poduszka, którą męczyłam od jakiegoś czasu wpasowała się w lipcowe wyzwanie Szuflady, więc nie bacząc na upały musiałam ją skończyć przed terminem zgłoszeń 😉

Każda ze stron ma inny kolor- jedna jest szarawa, a druga śliwkowa. Z tym drugim kolorem aparat miał problemy, przez co zdjęcia nieco odbiegają od rzeczywistości. To już druga szydełkowa dekoracja do mieszkania jaką wykonałam. Pierwszą były koszyki z poprzedniego wpisu.

Wzór zaczerpnęłam z anglojęzycznej strony. Tutaj możecie go pobrać za darmo. Ze względu na grubość włóczki nie wykonywałam wszystkich rzędów, zakończyłam pracę mniej więcej w połowie wzoru, zrezygnowałam też z koronkowego brzegu. Na każdą stronę poduszki zużyłam po jednym motku włóczki Yarnart Alpine Alpaca.

Kolejne rzędy powstawały „w międzyczasie”. Wykorzystywałam nawet pięć wolnych minut przed wyjściem rano do pracy. Potem nastąpił zastój i trwał chyba z miesiąc, ponieważ nie mogłam nigdzie znaleźć okrągłego wkładu 🙁 Oferta tych kwadratowych jest dość szeroka, a okrągłych ze świecą szukać… Musiałam uszyć wkład sama, pomógł mi w tym Instagram, gdzie zapytałam jak najlepiej takowy wykonać. W szyciu jestem totalnie początkująca, na szczęście wnętrze poduszki nie jest widoczne.

Wydaje mi się, ze szara strona wyszła trochę lepiej. A Wam jak się zdaje?

Poduszka jest okrągła, na okrągło robiona, więc zgłaszam ją na wyzwanie Szuflady. 🙂

Wrześniowy urlop w Bieszczadach zaczął nabierać kształtów. Mamy już zarezerwowany przejazd i nocleg. Nie mogę się doczekać, dawno nigdzie nie wyjeżdżałam 🙂
Trzymajcie się ciepło, znaczy chłodno i do następnego wpisu!