Biżuteria, Bransoletki

Seaedge. Bransoletka z jedwabiem shibori.

Witajcie 🙂 Dziś będzie jedna z zaległych prac. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek miała aż taką kolejkę biżuterii do pokazania na blogu… Dobrze się składa, bo ostatnio dopadła mnie twórcza niemoc i brak pomysłów. Na dodatek złapałam jakiegoś paskudnego wirusa (znowu…)

Jakiś czas temu na Spotkaniu Craftowym we Wrocławiu miałyśmy zajęcia z haftu z użyciem jedwabiu shibori. Przyznam, że kusiło mnie już wcześniej użycie tego materiału, ale jakoś nie miałam odwagi. Wydawało mi się to trudne i skomplikowane. Okazało się, że faktycznie jedwab nie jest prosty w obsłudze, z drugiej strony dzięki radom koleżanek, a zwłaszcza prowadzącej Agnieszce udało mi się okiełznać tę błękitną falę 😉

Wstążka shibori jest plisowana, dzięki czemu można uzyskać ciekawe efekty. Kolor pod spodem różni się od tego na wierzchu, uwidacznia się po rozciągnięciu. U mnie są to dwa odcienie niebieskiego, więc efekt nie jest tak spektakularny jak na przykład przy połączeniu zielonego z różowym. Żeby nie było tak pięknie shibori czasem robiło co chciało. Koraliki dodane pomiędzy plisami prócz zdobienia mają za zadanie utrzymać jedwab w ryzach.

Tworzenie tej bransoletki trwała strasznie długo nawet biorąc pod uwagę fakt, że przez dwa tygodnie leżała odłogiem. Myślę, że to przez układanie i przyszywanie jedwabiu, a także wyjątkowo wiele (jak na mnie) elementów. Jest czeski szklany guzik, kaboszony ceramiczne i lunasoft, a także dodane gdzieniegdzie koraliki Firepolisch i Roundbeads. Tył podszyłam niebieską ekoskórką. Do usztywnienia użyłam (uwaga, uwaga) odpowiednio przyciętego kawałka kartonowej rolki. Sprawiła ona, że bransoletka utrzymuje kształt i nie potrzebuje żadnego zapięcia.

W trakcie tworzenia spodobało mi się robienie zdjęć makro, które mogliście już oglądać na Facebooku oraz Instagramie. Poeksperymentowałam także z przedstawieniem gotowej pracy. Po raz pierwszy użyłam ciemnego tła, większego kontrastu i pobawiłam się trochę efektem rozmycia 😉

Praca z jedwabiem mimo trudności bardzo mi się spodobała, na pewno jeszcze go wykorzystam. Jeśli macie możliwość, polecam udział w biżuteryjnych spotkaniach. Nie ma się czego bać, wspólna pasja łączy ludzi. Można poznać innych twórców, poinspirować się nawzajem, a także nauczyć czegoś nowego 🙂 Trzymajcie się ciepło i do następnego wpisu!