Amigurumi, Szydełko, Z życia rękodzielnika

Szydełkowe początki.

Od niedawna mam nowe hobby. Co wcale nie znaczy, że cierpię na nadmiar wolnego czasu 😛 Wszystko przez Instagram, gdzie natrafiłam na urocze maskotki amigurumi i prześliczne ażurowe serwetki oraz chusty. Kiedy tylko zobaczę coś ładnego, zaraz chcę nauczyć się sama to robić. Szydełkowanie chodziło za mną przez parę miesięcy, ale nie miałam pewności, czy warto zabierać się za kolejną rękodzielniczą technikę. Jakoś zawsze bliżej mi było do igły. Aż pewnego dnia Pasart wprowadził do swojej oferty włóczki oraz szydełka i mogłam zaopatrzyć się w nie przy okazji koralikowych zakupów. Jednocześnie na blogu tego sklepu pojawiły się kursy dla początkujących. Pomyślałam „teraz albo nigdy” i równolegle z biżuteryjnymi projektami zaczęłam zgłębiać tajniki oczek, słupków i magicznych kółek.

Na pierwszy ogień poszedł jesienny szalik. Początkowo szło mi dość opornie, ciężko było wyczuć gdzie mam wbić szydełko, przerabiałam rzędy dość mocno i całość była zbita. Z czasem robótka wyglądała coraz lepiej. W połowie odkryłam, że na początku „zjadłam” kilka słupków. Nie chciało mi się już pruć, robiłam dla siebie, więc szalik nie musiał być idealny.

W międzyczasie zaczęło robić się coraz chłodniej. Posiadam szczupłe dłonie o długich palcach i znalezienie pasujących rękawiczek zwykle było istną mordęgą. Co chwila też musiałam je ściągać, kiedy wpadałam do piekarni po chleb, chciałam przeczytać SMS-a lub zadzwonić do Męża, żeby wyjął mięso z zamrażarki. Z tych powodów jako drugie powstały mitenki, które mogłam idealnie dopasować do swoich chudziutkich rąk.

Nie są jeszcze skończone, planuję ozdobić ich zewnętrzne brzegi koralikami. 😉

Kiedy tylko zobaczyłam bałwanka, tak mnie zauroczył, że po prostu mu-sia-łam go zrobić 🙂 Ta praca poszła mi już całkiem sprawnie, aż sama byłam zdziwiona, chociaż jest chyba najbardziej skomplikowana ze wszystkich przedstawionych w tym wpisie.

Guziczki i oczy wykonałam z hematytowych koralików, a nos z pojedynczego Triangle. Bałwanek zagościł u mnie w pracy, żeby umilać czas w niej spędzony. Tutaj stoi na biurku, przy którym zwykle robótkuję.

Święta coraz bliżej. Postanowiłam wykorzystać nową umiejętność do własnoręcznego wykonania prezentów. Pierwszy z nich jest już gotowy: zestaw dwóch koszyków.

Operowanie na dwóch nitkach grubej włóczki grubym szydełkiem to była czysta przyjemność. Jeden koszyk robiłam dwa dni, ale myślę, że gdyby nie praca i domowe obowiązki spokojnie starczyłby jeden. Wyszedł ładny, praktyczny prezent.

Na koniec podam linki do kursów, z których korzystałam

Szalik: http://blog.pasart.pl/zrobic-prosty-szalik-szydelku-podstawy-szydelkowania-kurs-dla-poczatkujacych/

Mitenki: http://blog.pasart.pl/jak-zrobic-rekawiczki-na-szydelku-cieple-zimowe-mitenki-kurs-krok-po-kroku/

Bałwanek: http://blog.pasart.pl/jak-zrobic-balwanka-na-szydelku-szydelkowe-ozdoby-swiateczne-krok-po-kroku/

Koszyk: http://blog.pasart.pl/zrobic-koszyk-na-szydelku-kurs-na-szydelkowy-koszyk-krok-po-kroku/

Film ilta4 crochet jak zrobić uszka do koszyka: https://www.youtube.com/watch?v=q2QCqdVQfS4

Znów leżę w łóżku z początkami choroby 🙁 Mam nadzieję, że szybko minie, bo jeszcze kilka prezentów zostało do zrobienia. Jak zwykle myślę o nich w ostatniej chwili, chociaż od paru lat obiecuję sobie zacząć wcześniej. No i wyszło tak jak zawsze.

To ostatni wpis przed Wigilią, więc życzę Wam cudownych, pełnych radości świąt Bożego Narodzenia spędzonych w ciepłej, rodzinnej atmosferze 🙂 Dziękuję za każde odwiedziny i pozostawiony komentarz. Do następnego wpisu!