Biżuteria, Bransoletki

White Night. Początki wyplatania na krośnie.

Dopadła mnie jesienna aura, tylko tak niecałkowicie. Bo na koralikowanie mam chęci, nawet sporo. Dobrze się składa, święta zbliżają się wielkimi krokami, a zostało mi jeszcze parę prezentów do zrobienia 😉 Z pisaniem jest wręcz przeciwnie. Trochę się do niego zmuszam, ale materiał jest, więc wypadałoby wrzucić coś na bloga. Dziś pokażę trzy bransoletki, tylko jednej z nich dałam nazwę. Pozostałe są pierwszymi przymiarkami do krosna, które niedawno zakupiłam i nauczyłam się na nim tkać, oczywiście koralikami.

Bransoletki o dość prostych wzorach wykonałam z koralików Toho 8/0. Nie obyło się bez przebierania i odrzucania tych, które za bardzo odbiegały wielkością. Lepsze pod względem równości okazały się te z wykończeniem silver lined. Odkryłam też, że koraliki o różnych wykończeniach różnią się także „średnią grubością” co trochę utrudniało pracę. Przez to rzędy w bransoletkach nie są idealnie równe i całość miejscami lekko się wygina. Srebrno-zielona ma całą osnowę zrobioną z grubych nici S-Lon i wygląda dużo lepiej, w różowej grubsze nici są tylko na brzegach.

Tkanie z dużych koralików z małą ich ilością w rzędzie sprawiało, że pracy przybywało bardzo szybko i robiło się całkiem przyjemnie. Jako zakończenia użyłam popularnych krokodylków. Zacisnęłam je na kilkunastu rzędach zrobionych samą nicią, tak jak pokazuje to tutorial Pasartu. Polecam całą ich serię dotyczących krosna, była dla mnie najbardziej pomocna ze wszystkich filmików i opisów, przez które przebrnęłam. Niestety przy zaciskaniu jednej z końcówek przypadkiem skruszyłam koralik…

A teraz gwóźdź programu 🙂 Czyli bardziej skomplikowana bransoletka. Specjalnie do niej kupiłam cylindryczne koraliki Toho Treasure, które lepiej nadają się do krosna niż owalne. Wzór narysowałam w darmowym programie EasyBeadPatterns. Potem wydrukowałam go tak, że na jednej kartce A4 znalazła się połowa bransoletki. Łatwo było śledzić wzór i nie pomylić rzędów- zaznaczałam sobie kawałkiem kartki w którym miejscu aktualnie jestem.

Tutaj też pracowało się całkiem szybko, jak na bransoletkę tej wielkości. Potem miałam mnóstwo nitek do schowania, ale jak widać dałam radę. Postawiłam tym razem na zwężenie końców w trójkąty i zapięcie makramowe. Uważam, że to najlepsze rozwiązanie, mimo że supełki to nie moja bajka i zawsze muszę posiłkować się zdjęciami z internetu podczas wyplatania nawet najprostszego splotu.

Inspiracją były zimowe noce, kiedy padające płatki śniegu sprawiają, że wcale nie jest tak ciemno. Patrząc na ostatnie temperatury nie spodziewam się białego puchu zbyt szybko. Jestem straszliwym zmarźluchem, ale za śniegiem trochę już tęsknię… Można też odnaleźć nawiązanie do świąt Bożego Narodzenia, ponieważ koralików w najszerszych rzędach jest dokładnie 24 😉

Obecnie jestem bezrobotna… Nie całkiem, bo dostałam umowę zlecenie, godzinowo wychodzi jakieś ćwierć etatu. Ktoś inny by się martwił, mnie ta sytuacja nawet cieszy. Oczywiście jeśli nie potrwa zbyt długo. Mam dużo czasu na robótkowanie, ale i tak go brakuje, żeby zrealizować wszystkie pomysły, które siedzą w głowie.

Trzymajcie się i do następnego wpisu! 🙂