Biżuteria, Kolczyki i klipsy

Cherries

Stała się rzecz wydawałoby się niemożliwa. Zabrakło mi biżuterii. Jakimś dziwnym trafem zaginęły w akcji wszystkie moje kolczyki w kolorze czerwonym, przynajmniej jeden z każdej pary. Miałam dwa wyjścia. Albo chodzić w dwóch różnych kolczykach (co podobno teraz jest w modzie), albo zrobić sobie nowe. Potrzeba była dość pilna, ponieważ spóźnione lato w końcu się pojawiło ze swoją upalno-burzową aurą. Moje letnie stroje są o wiele bardziej żywe od zimowych i potrzebowałam do nich równie żywych dodatków.

Wszystko potoczyło się ekspresowo. Szukając tutorialu zaczęłam od mojego ulubionego źródła, czyli bloga sklepu Pasart i się nie zawiodłam. Znalazłam kolczyki, do których miałam wszystkie potrzebne materiały. Nawet koraliki Triangle, których właściwie nie używam. W zapasach zostały pozostałości tych, których użyłam w zamierzchłych czasach do zrobienia tej bransoletki. I to akurat w odpowiednim kolorze. Z pozostałymi elementami też nie było problemów. Mogłam od razu siadać do pracy i już następnego dnia założyć nowe kolczyki.

Zawiodłam się na koralikach Nib-bit, a konkretnie Metalust Matte/ Burnt Copper. Już po pierwszym dniu noszenia kolczyków zaczęła ścierać się otoczka, a jeszcze nie zdążyłam zrobić im zdjęć. Na szczęście wykonałam je dla siebie, więc nie jest to straszny problem. Jak będzie bardzo źle pomaluję koraliki lakierem do paznokci lub wymyślę coś innego 😉

Kolczyki od razu przez najbliższe otoczenie zostały nazwane Wisienkami i już żadna inna nazwa nie przychodziła mi do głowy. Więc została, mimo, że nie jest zbyt oryginalna.

Chciałam móc nosić je na co dzień, także do pracy, więc długie chwosty nie wchodziły w grę. Zamiast nich użyłam materiałowych kwiatków. Wyszło całkiem efektownie, kwiatki zawieszone na ogniwku bardzo fajnie „dyndają”.

Ostatnio miałam mały detoks od internetu, potrzebowałam odpoczynku od tych wszystkich bodźców, którymi bombardują nas media społecznościowe. Nawet na blogi mało zaglądałam. Zaczynam powoli nadrabiać zaległości, ale pogoda bardziej zachęca do spacerów niż do siedzenia przed komputerem.

Trzymajcie się i do następnego wpisu! 🙂