Broszki

Haft koralikowy. Podejście pierwsze.

Dziś pokażę Wam pierwszą pracę, którą wykonałam w technice haftu koralikowego. Nie jestem z niej całkiem zadowolona, w mojej głowie wyglądała trochę inaczej. Parę razy prułam jakiś fragment i poprawiałam. W końcu stwierdziłam, że niech zostanie tak, jak jest. Trudno, żeby pierwsza próba od razu wychodziła idealnie, prawda? 😉 Broszkę robiłam przez prawie miesiąc, bo technika jest bardzo czasochłonna. Wykonałam też w międzyczasie kilka mniejszych projektów.

Już jakiś czas ciągnęło mnie do tej techniki, nawet zaopatrzyłam się w filc i kaboszony specjalnie z myślą o hafcie. Czytałam opisy w internecie, a także tutoriale z magazynu Beading Polska. Kupiłam kilka starych numerów w formacie pdf, żeby móc czytać z telefonu ;). Można je zamówić tutaj. Wróćmy do tematu. Ogólne pojęcie o hafcie koralikowym miałam, ale jednak nie do końca go rozumiałam. Chodziło głównie o wykończenie pracy. Dopiero gdy obejrzałam na filmie jak to się robi, wszystko stało się jasne i stwierdziłam, że pora spróbować.

Zaczęłam od koncepcji pracy na kartce papieru. Mniej więcej napisałam też gdzie jaki kolor ma być umiejscowiony. Chciałam,żeby praca miała „morski” charakter, więc wybrałam żółty, niebieski i morskie odcienie zieleni. Potem narysowałam muszelkę na filcu. Oczywiście pierwsze, co mi wpadło w rękę to był długopis :P. Zaznaczyłam też kredkami obszary poszczególnych kolorów (jak dobrze mieć dużo kredek ;)). Ostatecznie kolory (i kształt niestety) trochę się zmieniły. Do filcu przykleiłam kaboszon z agatu w pasującym do całości żółtawym odcieniu. Kiedy klej wysechł wycięłam odpowiedni fragment i zabrałam się do pracy.

Najpierw obszyłam kaboszon, następnie zabrałam się za pozostałą część pracy. Na początku szło mi dość wolno i opornie, a koraliki nie chciały się równo układać. W miarę postępów w robótce nauczyłam się lepiej odmierzać odległości i dokładniej wbijać igłę. Nie miałam pojęcia, że miejsca skąd wychodzi i gdzie kończy się nitka mają aż takie znaczenie Trzeba być bardzo dokładnym. Także moje ruchy stały się z czasem dużo sprawniejsze :).

Tutaj broszka jest już prawie gotowa, jeszcze tylko wykończenie ;). Jak zwykle użyłam koralików TOHO, w różnych rozmiarach. Do głównych części wykorzystałam 8/0, pomiędzy nimi umieściłam 15/0, kaboszon i brzegi obszyłam 11/0.

A tak wygląda tył gotowej pracy. Wycięłam otwory w ekoskórze i włożyłam w nie bazę broszki. Między skórką a filcem przykleiłam kartonik (z pudełka po kaszy). Myślałam, że nie będzie potrzebny, jednak miejscami zbyt mocno zaciągałam igłę i praca się lekko pofalowała. Kartonik usztywnił ją i wyprostował.

Skoro muszelka, to pomyślałam, że będzie się dobrze czuła w towarzystwie koleżanek, ale chyba je trochę przyćmiła…

Za to bardzo dobrze było jej w żółtej doniczce na podłożu do orchidei 😉

Podsumowując pierwszą próbę haftu koralikowego uważam za udaną :). Myślę, że rzuciłam się na głęboką wodę, bo nie poprzestałam na samym obszyciu kamienia. Muszę też lepiej rozplanowywać samo wykonanie, wtedy wyjdzie bardziej równo. Sama technika bardzo mi się spodobała, wymaga sporej ilości czasu, ale też relaksuje :). Daje duże możliwości co do formy pracy. Powtarzalne czynności wciągają, zwłaszcza kiedy widać już efekty.  Mam już pomysły na kilka kolejnych projektów z jej wykorzystaniem. Będę dalej trenować i oczywiście pokażę Wam co powstało 😉

  • Pingback: Kolczyki z chwostami – Karikori()

  • Kasia Suchecka

    Wyszło naprawdę ładnie 🙂 Kolory są fantastycznie dobrane! Polecam blog Asi – bluefairy-art.blogspot.com – ma świetne tutoriale dotyczące haftu, no i sama jest mistrzynią 😉

    • Dziękuję 🙂 na pewno zajrzę w wolnej chwili