Biżuteria, Bransoletki

Royal triangles

Pierwszy chłodny, deszczowy dzień już się pojawił. Taki, że trzeba było włożyć długi rękaw i kurtkę. Coraz wcześniej robi się ciemno, co przypomniało mi o zepsutej przedniej lampce w rowerze… Ewidentnie zbliża się jesień, na szczęście lato dzielnie się trzyma i po chwili ochłodzenia mogę korzystać z ciepłych, słonecznych dni (póki jeszcze są). Właściwie teraz jest najlepiej, bo nie tak upalnie i człowiek nie męczy się po kilku minutach spędzonych na dworze 😉

Pierwszą pracę, a właściwie komplet z koralików Les Perles Par Puca wykonałam na podstawie tutorialu- możecie ją zobaczyć tutaj. Zaciekawiły mnie oryginalnymi kształtami i dopasowaniem. Szybko uzupełniłam swoje zasoby o inne kształty z planem ułożenia z nich własnej kompozycji. Na dużą paletę kolorów nie było mnie stać (trochę drogie są te koraliki…) więc skupiłam się na dwóch: fiolecie i złocie. To połączenie zawsze kojarzy mi się z czymś dostojnym i królewskim.

Zadanie nie było łatwe, pierwszą wersję bransoletki odłożyłam na jakiś czas, żeby dokończyć ważkę. Gdy do niej powróciłam stwierdziłam, że to nie to, wszystko sprułam i zaczęłam kombinować od nowa. Druga wersja jest mniej skomplikowana, ale jednocześnie łatwiejsza w wykonaniu.

Miałam mały problem z zapięciem, planowałam wsuwane, ale żadne nie pasowało do bransoletki. W końcu stanęło na łuku z koralików Toho, do którego przyczepiłam karabińczyk. Wzięłam taki nie-pamiętam-gdzie-kupiłam, ponieważ najbardziej pasował kolorystycznie. Musiał być kiepskiej jakości, bo po kilku dniach złota powłoczka zaczęła się ścierać…

Na szczęście bransoletkę robiłam dla siebie i w każdej chwili mogę wymienić zapięcie 🙂 Z tego powodu nie ma przedłużki ani zawieszki, bo idealnie przylega mi do nadgarstka. Nie chciałam też przesadzać z ozdobnikami, żeby nie odwracać uwagi od koralików.

Bardzo Wam dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze 🙂 Czasem zastanawiam się czy nie odpuścić sobie bloga, ale dopóki chociaż jedna osoba tu zagląda będę pisać dalej.

Trzymajcie się i do następnego wpisu! 🙂